Til forsiden
Gościnne zajazdy

W roku 1396 królowa Małgorzata I wydała nakaz, by dla wygody podróżnych pobudowano przy duńskich drogach zajazdy oddalone od siebie co najwyżej trzy mile (30 kilometrów). Dzisiaj w Danii jest około 450 zajazdów, spośród których sto powstało jeszcze na mocy dekretu królewskiego. Obecnie przywilej jedzenia, picia i nocowania w zajazdach przysługuje wszystkim.

Typowy duński zajazd stwarza turystom doskonałą sposobność, by poznać Danię. Wiele zajazdów to kryte strzechą, na poły drewniane, idylliczne domki przy drodze, ale są i budynki bardziej nowoczesne, ponieważ czasy się zmieniają – nawet w Danii. Goście zawsze jednak będą mogli poczuć, że zajazd jest nieodłącznym elementem życia Duńczyków. To tutaj przychodzą okoliczni mieszkańcy, by napić się piwa lub czegoś mocniejszego i tutaj urządzane są ważne w ich życiu uroczystości. Większość zajazdów ma także pokoje gościnne dla turystów i innych podróżnych.
Dzisiaj goście zajazdów nie oczekują, że dostaną konie na zmianę czy kufel warzonego na miejscu piwa, ale w przeszłości było inaczej. Budowanie zajazdów rozpoczęło się już w XII wieku, a ich głównym zadaniem było ułatwianie podróży królowi i jego świcie, czyli zapewnianie noclegu, wyżywienia i odpoczynku dla koni.

Nowe zajazdy najbardziej potrzebne były w małych wioskach, gdzie nie można było znaleźć innego noclegu, lub przy licznych przeprawach promowych, gdzie podróżni czekali nieraz długo na łaskawszą pogodę. Duńskie słowo oznaczające zajazd, „kro”, pokrewne jest angielskiemu „crook” i wskazywało na zakręt drogi, przy którym znajduje się zajazd W 1283 roku król Eryk Klipping zarządził, by dla wygody podróżnych zajazdy budowano w całym kraju. W roku 1306 królowa Małgorzata wydała dekret, na mocy którego zajazdy nie mogły być bardziej oddalone od siebie niż dzień drogi, a zważywszy na ówczesnych stan traktów, oznaczało to dystans 30 kilometrów.
W słabo zaludnionych duńskich wioskach trudno byłoby wyżyć jedynie z prowadzenia zajazdu, dlatego była to działalność uboczna rolników, kupców lub rzemieślników. Zajazd bywał też piekarnią, wiejskim sklepem i pocztą. Usługi świadczone w zajeździe i ich ceny były ściśle regulowane królewskim dekretem.
Aby zachęcić do budowania zajazdów, władcy nadali ich właścicielom specjalne przywileje: w zamian za zapewnianie podróżnym schronienia, jadła i świeżych koni, właściciel zajazdu otrzymywał wyłączność na produkcję i sprzedaż piwa i innych alkoholi. Interes kwitł, bo ludzie pili bez umiarkowania. W 1757 roku zakazano sprzedaży alkoholu na wynos, co przyczyniło się do rozmnożenia nielegalnych punktów sprzedaży alkoholu (smugkro), takich jak przedstawiony w sławnej XVIII-wiecznej satyrze „Jeppe ze wzgórza” duńskiego dramaturga Ludviga Holberga.
Holberg znalazł inspirację dla swej komedii w zajeździe noszącym dziś nazwę Skoemgerkroen („U szewca”) w Kirke Saaby na środkowej Zelandii. Zajazdy często przybierały nazwy od najbliższej miejscowości, pomimo rozkazu królewskiego, by czynić to na modłę brytyjską, dając nazwy popularne i wesołe.
Nazwa zajazdu informuje też czasami o jego głównych funkcjach jak w przypadku Fergekroen (zajazd przy przeprawie promowej), Postholdergaarden (biuro poczmistrza) lub głównych skojarzeniach jak było z zajazdem Krebshuset, gdzie podawano kraby. Zdarzały się jednak i nazwy zabawne takie jak Bi-Lidt i Hold-bi („Zostań tu” i „Zatrzymaj się na chwilę”), które miały kusić zmęczonych wędrowców, a nazwa Slukefter nawiązywała do łyka gaszącego pragnienie.
Jeden z najbardziej znanych duńskich zajazdów nazywa się Kryb-i-ly i usytuowany jest tuż pod miastem Frederica w południowej Jutlandii. Nazwa oznacza „Schrońcie się” i wedle przekazu zrodziła się w pewien burzowy wieczór, kiedy król Christian VI przejeżdżał swym powozem i dostrzegł chłopów zbierających zboże, których zaskoczyła ulewa. Król miał podobno krzyknąć wówczas „Schrońcie się w zajeździe!” Rzeczywiście był to król powszechnie znany ze swej łaskawości. Ostatnim zajazdem obdarzonym królewską licencją był Brenderup na Fionii powstały w 1912 roku.
W wielu zajazdach są dziś ekskluzywne restauracje i pomieszczenia konferencyjne, a przy niektórych założono także pola golfowe. Ale wszystkie, a zwłaszcza te z królewską licencją, nawiązują do duńskiego dziedzictwa.
Podróżni, którzy chcą zjeść i napić się zgodnie z duńską tradycją mogą zamówić kilka sandwiczy smorrebord – z krewetkami, rybą lub pasztetem domowej roboty, bądź spróbować klasyki takiej jak Dyriegens Natmad („Wieczorna przekąska weterynarza”) z piwem.
Trudno znaleźć lepszy sposób na poznanie Danii niż przez pobyt w jej licznych zajazdach. Dzisiaj nie stoją one wprawdzie co 30 kilometrów przy każdej drodze, ale rzadko się zdarza, że są tak oddalone, by nie można ich było wykorzystywać jako miejsc postoju podczas wakacyjnej wyprawy rowerowej. A takie sposób podróżowania z pewnością pozwoli zrzucić kilka kilo, które można przybrać, stołując się w zajazdach!
VISITEASTDENMARK - Østdansk Turisme Banegårdspladsen 2, 1. 4700 Næstved +45 54 86 13 48 KONTAKT