|
Najstarszy duński zajazd obchodził w 1998 roku swoje osiemsetlecie. Kiedy go odwiedzisz, przekonasz się, że choć wiele jest tu rzeczy nowych, po dawnemu płynie strumyk i rośnie cis, a obecni właściciele są bardzo pomysłowi.
Kiedy wybierzesz się do najstarszego zajazdu w Danii, poczujesz tchnienie historii, choć może nie takie, jak sobie wyobrażałeś. Budynek Bromolle nie jest ani mały, ani pochylony pod naporem czasu, lecz wysoki i prosty. Ale twój telefon komórkowy nie zdoła w tej dolinie odebrać żadnych sygnałów, a las przysuwa się coraz bliżej, jakby chciał szeptem opowiedzieć o tym, co tutaj się działo. Najstarszy w Danii cis i chyba jedno z najstarszych drzew na świecie rośnie po drugiej stronie drogi, podobnie jak wówczas, gdy król Gorm Stary był jeszcze małym chłopczykiem. Nie pobierano z tego drzewa próbek do zbadania jego wieku, ale uważa się, że ma ono blisko 1500 lat, czyli niemal tyle, ile liczy Król Dąb w lesie Jegerspris, uznawany oficjalnie za najstarsze drzewo w Danii.
Zajazd liczy sobie „tylko” osiemset lat. Jego historia rozpoczęła się pewnego letniego dnia w 1198 roku. W owym czasie stary biskup Absalon pozbywał się części swoich ziemskich dóbr, spodziewając się rychłego stanięcia przed Stwórcą. Chrześcijaństwo w Danii miało zaledwie około stu lat i przezorność nakazywała mieć z Bogiem dobre stosunki. Biskup przekazał klasztorowi w Soro wielkie posiadłości, wśród których była parafia Holmstrup ze starym młynem Nevitzbro nad strumieniem Amose, jak wówczas nazywano to miejsce. Wkrótce podjęto decyzję o pobudowaniu przy młynie zajazdu, by można było zaoferować podróżnym schronienie. W archiwum narodowym przechowywany jest dokument o przekazaniu tego daru, poświadczony podpisem biskupa Absalona, z datą 8 czerwca 1198 roku.
Zajazd przy młynie szybko okazał się dla klasztoru dobrym interesem. Usytuowanie okazało się doskonałe, ponieważ w całej okolicy było to jedyne miejsce, w którym można było przebyć strumień. Ponadto z daleka przybywali tu liczni gospodarze i zawsze musieli czekać przy młynie, aż ich zboże zostanie zmielone. A kiedy nagle wybiło źródło St. Sorren, przy którym urządzano jarmarki i uroczystości religijne w XVI wieku, ściągało tu jeszcze więcej ludzi. Wówczas zajazd otrzymał nazwę Bromolle. Z biegiem czasu poziom wody w strumieniu znacznie się obniżył. W 1776 roku młyn został zamknięty. Zajazd wyglądał wówczas mniej więcej tak jak teraz, ale kolejni właściciele musieli szukać innych sposobów zarabiania na nim. Jeden z nich wespół z żoną upijał klientów do nieprzytomności, zabijał ich, okradał i na koniec wrzucał ciała do strumienia. Proceder ten trwał dość długo, ale kiedyś pewien sprytny Holender wchodząc do swego pokoju zobaczył, że w jego łóżku leży martwy człowiek. Szybko schował się pod łóżko, skąd zobaczył, jak właściciel zajazdu i jego żona wchodzą do pokoju i zabijają nieszczęśnika po raz drugi, sądząc, że to Holender. Zbrodniarze zostali w końcu powieszeni na szubienicy w Holmstrup. Niektóry powiadają, że duchy ofiar wciąż nawiedzają zajazd, kiedy przejmuje go nowy właściciel, żeby przypomnieć mu, że gości należy dobrze traktować.
Dzisiaj nikt nie zrobi ci krzywdy w zajeździe Bromolle, a jeśli wyjedziesz stąd z bólem z głowy, to zapewne z zupełnie innych powodów. Zostaniesz tu bardzo dobrze przyjęty i potraktowany, bo atmosfera w zajeździe jest bardzo gościnna i wesoła. Właściciele zajazdu z dynastii Bresnov są nie tylko znawcami biznesu, w którym działają, ale także bardzo przyjaznymi ludźmi. Hugo i Anne Bresnov, którzy wzięli zajazd w dzierżawę w 1972 roku, przekazują go teraz młodszemu pokoleniu: córce Bettinie Bresnov i zięciowi Janowi. Nowi gospodarze mają profesjonalne przygotowanie do przyrządzania duńskich potraw i prowadzenia restauracji, a jest to gwarancja wysokiego poziomu świadczonych tu usług. Bettina pracowała jako kelnerka u Erwina Lauterbacha w hotelu Osterport oraz jako szef sali bankietowej w hotelu Skovshoved. Jan był kelnerem w Plaza Hotel w Kopenhadze, a później w Sollrod Kro, gdzie wówczas pracowała też Bettina. Kiedy Jan ukończył kurs na szefa kuchni w 1993 roku, oboje „wrócili” do Bromolle i do niedawna prowadzili zajazd jako interes rodzinny razem z rodzicami Bettiny. W 1993 roku Bresnovowie kupili zajazd. Wcześniej należał on do rodziny Hastrup z pobliskiej rezydencji Donnerup.
Niektórzy właściciele zajazdów narzekają, że czasy są trudne, ale Bresnovowie tego nie czynią. Może dlatego, że z okazji osiemsetletniej rocznicy zajazdu było o nim bardzo głośno? Właściciele Bromolle są innego zdania, ponieważ wielu ludzi znalazło drogę do tego starego zajazdu w lesie dużo wcześniej, mimo że droga 225 pomiędzy Jyderup i Slagelse biegnie z dala od głównych szlaków. Przez cały rok urządzane są tu różne przyjęcia i imprezy. Niedawno zajazd pomieścił jednocześnie gości trzech imprez weselnych, a jedna para nowożeńców postanowiła spędzić tu miesiąc miodowy. „Mimo że zajazd leży na uboczu i z dala od większych miast, zewsząd łatwo tu dojechać”, mówi Hugo Bresnov. „Po otwarciu mostu przez Wielki Bełt poczuliśmy, że Fionia, Jutlandia, a nawet cała Europa, bardzo się do nas przybliżyły. Od mostu jedzie się do nas zaledwie pół godziny”. Sukces zajazdu Bromolle ma również wiele innych przyczyn. Są tu na przykład trzy wielkie sale bankietowe, z których jedna może pomieścić przy stołach nawet 200 osób. Kolejna przyczyna to doskonała obsługa i świetna duńska kuchnia z akcentem na „dziczyznę z lasu”. O popularności zajazdu decyduje również imponująca wiedza gospodarzy o okolicy.
Jedną z najbardziej znanych i sycących potraw podawanych w Bromolle w XVIII wieku były sobekaal, czyli „kapuściane pomyje”. Mogłoby się wydawać, że to raczej coś, co nadaje się tylko do koryta, ale jest to bardzo smaczna i pożywna potrawa dla ludzi.
Sobekaal
500 g wieprzowiny w kawałkach 300 g boczku 2 pory seler 5 dużych marchwi gałązka tymianku 25 g goździków 400 g siekanego jarmużu 400 g kapusty 1 l wody lub bulionu sól i pieprz
Wrzucić wieprzowinę, boczek, pory, selera i marchew do wody i gotować 1–1,5 godziny. Regularnie zdejmować szumowinę. Dodać tymianek i goździki i gotować przez pół godziny. Przecedzić zupę przez sito, dodać sól i pieprz. Pokroić wieprzowinę, boczek, marchew i kapustę na małe kawałki i włożyć je z powrotem do garnka. Podawać z chlebem razowym lub bagietkami. Pierwotnie była to raczej potrawka niż zupa, ponieważ w przepisie z XVIII wieku było jeszcze 200 g owsa. Ale można eksperymentować!
Zajazd Bromolle położony jest w pięknym lesie w pobliżu jeziora Skarreso, niedaleko miasteczka Jyderup. Tereny te nazywa się leśnym klinem środkowej Zelandii. Tutejsze lasy są bardzo bogate w różnego rodzaju gatunki drzew i roślin. Krajobrazu dopełniają jeziora, strumienie, wrzosowiska i łąki, pomiędzy którymi rozrzucone są gdzieniegdzie wioski i pojedyncze domki. Okolica doskonale nadaje się na wycieczki rowerowe, konne przejażdżki i wędrówki piesze. Duże partie tego regionu są objęte ochroną ze względu na pozostałości starych zamków, umocnień obronnych i dolmenów z epoki kamiennej.
Autor: Terje Nordberg
|
|